życiodajna operacja: reportaż

Poznaj historie społecznych innowatorów – którzy z naszą pomocą zmieniają świat na lepsze!

Chcemy tworzyć świat, w którym ludzie z pasją działają dla siebie i dla innych. Dzięki 1% Państwa podatku wspieramy aktywnych ludzi, którzy zmieniają swoje społeczności. Wspierane przez nas osoby – społeczni innowatorzy – kontynuują swoje działania przez lata – zmieniając na lepsze świat w swojej najbliższej okolicy.  Tak jak Magda Latuch, twórczyni projektu Cała Praga śpiewa , której historię dziś przedstawiamy.

Życiodajna operacja

Najważniejsze cechy: upór, odwaga i empatia.
Pokonała: całkowite zatracenie w działaniu.
Nauczyła się: jak prowadzić efektywne, długofalowe projekty międzypokoleniowe.
Największy sukces: fakt, że jej projekt ‘Cała Praga Śpiewa’ przerodził się w samodzielny zespół, który cały czas gra.
Magda Latuch daje ludziom wędkę, a nie rybę. Wciąga ich do działania, dodaje odwagi i pewności siebie, a kiedy wprawi ich w ruch, potrafi usunąć się w cień.

 

Magda to rocznik 86. Przede mną siedzi szczupła dziewczyna, ciemne włosy do ramion, zadarty nosek. Ubrana w czerwony sweter, pod szyją kraciasta chusta. Mówi cicho, z namysłem. Widać, że temat pracy w charakterze animatorki społecznej ma dobrze przemyślany, wie w jakim kierunku i po co zmierza. Im dłużej jej słucham, tym bardziej widzę, ile ma w sobie determinacji do działania.

Magda to jedna z tych osób, które z radością rozpoczynają każdy kolejny dzień. Wie, że to co robi ma sens, coś zmienia w ludziach i ich otoczeniu na lepsze. To, gdzie jest dziś, to zasługa konsekwentnego poszukiwania swojego miejsca w życiu i w świecie.

Pierwsze projekty animacyjne robiła jeszcze na studiach (kulturoznawstwo slawistyczne). Już wtedy zrozumiała, że to pasja. Jako studentka aktywnie działała wStowarzyszeniu Przyjaźni Polsko-Serbskiej. Po dyplomie trafiła do stowarzyszenia Barwy Kultury. Zaczęła rozwijać skrzydła, uczyć się działania projektowego w praktyce, pozyskiwania funduszy. „Ę” to był kolejny krok milowy w animatorskim rozwoju.

Przypadki

Przypadek pierwszy był taki: gdzieś (nie pamięta już gdzie) przeczytała ogłoszenie o Laboratorium Pomysłów, programie dla animatorów kultury prowadzonym przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”. Był rok 2011. Magda Latuch postanowiła się zgłosić. Jej pomysł: stworzyć przewodnik po tradycyjnych zakładach rzemieślniczych warszawskiej Starej Pragi.
Urodzona w podwarszawskim Legionowie, do liceum chodziła właśnie na Pradze.
- Przyszła do nas studentka animacji, która chciała angażować się w projekty społeczne, ale nie bardzo miała do tego narzędzia i nie wiedziała, co dokładnie chce robić – opowiada Beata Tokarz-Kamińska, członkini Zarządu „ę”.
Do Laboratorium wraz z nią zgłosiła się inna osoba, która zaproponowała coś bardzo podobnego, więc miały działać razem. Ale potem ta inna osoba się wycofała, a Magda już nie chciała robić rzemieślniczego przewodnika. Bo zdarzył się przypadek drugi – poznała panią Marylę.
Maryla Majchrzak jest kierowniczką praskiego Domu Pobytu Dziennego dla seniorów na Brzeskiej. Powiedziała Magdzie, że są u niej starsze osoby, które uwielbiają śpiewać, ale ona nie ma środków, by pomóc im w rozwijaniu tej pasji.
A że akurat zdarzył się przypadek trzeci, to znaczy Magda poznała Łukasza Owczynnikowa i Roberta Lipkę z zespołu Czessband, który gra warszawski folk, postanowiła te przypadki połączyć.

Z Czessbandem i Justyną Jary, śpiewaczką, która zbierała warszawskie ballady – te o miłości i te nasycone historią, postanowili w DPD na Brzeskiej zrobić warsztaty ze śpiewu i muzykowania. Ich zakończeniem miał być występ i wspólne śpiewanie z publicznością w praskiej knajpie „W Oparach Absurdu”. Tak narodził się projekt „Cała Praga Śpiewa z Nami”.

Serce na dłoni

Warszawska Praga, wiadomo, opinii nie ma najlepszej. Bo patologia, bo ludzie prości, ale porywczy, bo historie różne się za nimi ciągną, więc potrafią być trudni. Pensjonariusze DPD to też nie były potulne babcie i cisi dziadkowie. Raczej osoby z charakterem. Ale Magda się nie wahała.

- Pomaganie innym to dla mnie największa motywacja – mówi. – Widzę swoją rolę, jako osoby, która może komuś pomóc odkryć swój potencjał, a przy okazji sama się rozwijać.

- Ona ma serce na dłoni – opowiada Kasia Binda z „ę”, która obserwowała Magdę przy realizacji projektu – Pamiętam, że wtedy uderzyło mnie, że ona jest częścią tej grupy, od razu potraktowali ją jak swoją, a dzięki jej zachęcie i umiejętnościom postanowili wyjść do ludzi.
Kasia mówi wprost, że Magda zmieniła życie uczestników projektu. I dodaje, że jej zasadą jest, że wkłada w to, co robi, całą siebie.

Warsztaty w ramach Laboratorium Pomysłów „ę” kręciły się wokół historii i tradycji Pragi, z którą seniorzy byli związani – tam dorastali, tam spędzili całe życie. Dały im nie tylko szansę na realizację swojej pasji, ale też wyjście z samotności, bo wielu pensjonariuszy DPD to osoby bardzo samotne. Ale bycie w grupie wiele znaczyło i dla młodych. Wśród tych ostatnich silne jest poczucie wykorzenienia – wielu przyjechało do Warszawy z różnych miejsc w kraju, z kolei tym urodzonym tutaj pozwoliło to umocnić swoją tożsamość, dumę z bycia stąd, poczucie przynależności. Obie strony miały poczucie bliskości, które mocno ładowało je dobrą energią. – To była życiodajna operacja dla wszystkich – uważa Magda.

Jej samej Laboratorium Pomysłów „ę” dało jeszcze jedno – spotkała Joannę Kubicką, która była opiekunką jej projektu. Okazała się bardzo ważną postacią na Magdy drodze rozwoju. Wierzyła w jej pomysły, wspierała, potrafiła poklepać po plecach, kiedy potrzeba i pomóc w znalezieniu właściwej perspektywy, gdy pojawiały się trudności.
Beata Tokarz-Kamińska podkreśla, że właśnie couching Asi Kubickiej nakierował Magdę, na specyfikę grupy seniorskiej, z którą chce pracować, czyli osoby z DPD, które tkwiły w pewnym marazmie, a nie na przykład z UTW, gdzie z zasady trafiają aktywni seniorzy. – Pokazała, że w takich miejscach, jak Dom Pomocy Społecznej też są osoby aktywne, które mogą zaoferować innym coś ciekawego, a nawet być towarem eksportowym dzielnicy, jak Cała Praga Śpiewa, że nie wystarcza im wsparcie finansowe i dożywianie – mówi Tokarz-Kamińska. – To ważne, bo przełamuje stereotypy na temat tego, kto może być twórczy i mieć potencjał, a kto nie.

Siostrzyczka

Bogdan był jednym z tych, którzy, gdy Magda pojawiła się na Brzeskiej z propozycją warsztatów, od razu powiedzieli tak. Bogdan Bocheński to esencja praskości. Dobrze pamięta, jaka była Praga jego młodości – ten folklor, zwyczaje, kodeks honorowy, kanty, które szły na Różycu, niecenzuralne zwrotki, które ulica dopisywała do piosenek śpiewanych przez podwórkowe kapele, i to, jak całe FSO dwa razy w miesiącu po wypłacie szło się napić do okolicznych knajp – to była dzielnica, gdzie było życie. Bogdan jest drobny, ale swego czasu był mistrzem sportów – podnosił ciężary, na rowerze robił setki kilometrów. Pracował w FSO w kontroli. Dziś ma 66 lat i jest na emeryturze. Po zawale i bypassach ze sportem gorzej, ale energii i zdecydowania mu nie brakuje.

Magdę Bogdan uwielbia, to widać. – W samych superlatywach mogę o niej mówić – powtarza. – Mądra, uczuciowa, dobra, opiekuńcza, no wspaniała osoba. Nazywam ją: siostrzyczka.

Dzięki Magdzie on i inni uczestnicy projektu odbyli osobistą wycieczkę do swojej młodości i zobaczyli, że ten ich świat może być atrakcyjny dla innych. To wielka wartość i coś kompletnie dla nich nowego.

To się nie może tak skończyć

Występ w kawiarni „W Oparach Absurdu” był magiczny. Przyszło bardzo dużo ludzi, młodych, którzy dowiedzieli się z Facebooka i starszych, mieszkańców okolicy.
– Rozdaliśmy im teksty, a oni złapali bakcyla i zaczęli śpiewać – opowiada Magda. – To była taka chemia międzyludzka, że coś niesamowitego.
Zrozumiała, że projekt z seniorami nie może się skończyć tak po prostu, że właściwie nie ma powodu, żeby się skończył. I że to na niej spoczywa odpowiedzialność, by trwał dalej. Stanęła na głowie, by zdobyć fundusze na kontynuację.
„Ę” znów okazało się pomocne. W ramach programu „Seniorzy w akcji” Stowarzyszenie Barwy Kultury (z pomocą DPD i Urzędu Dzielnicy Praga Północ) zrealizowało kolejne dwie odsłony projektu. Liderem tych działań obok Magdy był Bogdan Bocheński.

I tak praskie śpiewanie trwa nieprzerwanie od czterech lat, a grupa seniorów z CzessBandem stworzyła zespół działający pod nazwą „Cała Praga Śpiewa”. Zdaniem Magdy to wielki sukces. Zespół występuje na lokalnych świętach, w praskim muzeum, a od zeszłego roku współpracuje z modnym klubem „Dzik” organizując cykliczne Fajfy – wieczory z warszawską piosenką i tańcami. W zeszłym roku pojawił się w programie Polsatu „Must be the music”. Jurorzy go docenili i dali dziką kartę do występu w finale – „Cała Praga śpiewa” zajęła czwarte miejsce.

- W Polsce szukamy sprawdzonych metodologii na pracę międzypokoleniową – mówi Beata Tokarz-Kamińska – dlatego wiedza z takiego długofalowego projektu, w którym seniorzy współdziałają z młodymi jest niesamowicie cenna.

Przez te cztery lata starsi członkowie zespołu z odbiorców projektu, przemienili się w aktywistów, którzy np. walczą o nowy lokal (dziś ćwiczą w zbyt małym pomieszczeniu, które udostępnia im DPD) i sami organizują różne działania związane z zespołem.

- Sami tworzą sytuację kultury, w której uczestniczą inni – opowiada Magda, nie bez dumy i podziwu.

Kasia Binda z „ę” mówi, że Magda z pomocą ich stowarzyszenia konsekwentnie rozwijała projekt „Cała Praga Śpiewa”. – W pierwszej edycji wyciągnęła seniorów na światło dzienne i pokazała im, że to co robią, może się podobać – mówi. – Potem uczyła ich samodzielności, od kserowania tekstów, do organizacji występów. Zresztą w samej Magdzie też zaszła ogromna zmiana w kategoriach dojrzałości animatorskiej.

- Doświadczenia w realizacji projektów z nami mocno ukierunkowały Magdę zawodowo – dodaje Beata Tokarz-Kamińska – ukierunkowała się na pracę z ludźmi starszymi i działania międzypokoleniowe, zdobyła potrzebną wiedzę na ten temat. To było doświadczenie formujące, które okazało się trwałe.

W zeszłym roku Magda wycofała się do cienia. Odeszła z Barw Kultury, pracuje w Bemowskim Ośrodku Kultury. Ale wciąż zajmuje się podobnymi działaniami.
Najnowszy projekt „Całej Pragi…” o nazwie „Praga na walizkach”, w którym seniorzy uczą osoby spoza dzielnicy, jak od podstaw stworzyć podobny zespół, prowadzi z Bogdanem młodsza animatorka Ania Warwas. Ale Magda wciąż czuwa nad zespołem.

Tak miało być

Kasia Binda z „ę” mówi, że kolejne projekty z praskimi seniorami pomogły Magdzie stać się profesjonalną animatorką, jedną z lepszych, które zna. Taką, która najpierw bada potrzeby i od nich wychodzi z pomysłami na działania, a potem daje pole do działania uczestnikom.

O Kasi Bindzie, Beacie Kamińskiej-Tokarz i Kasi Ścieszce z „ę” Magda mówi: dobre duchy, które nas zawsze wspierały i pomagały się rozwijać i doskonalić nasze projekty.

Szkolenia i warsztaty „ę”, w których uczestniczyła, były dużą inspiracją. Dały jej wiedzę i utwierdziły, że aby być dobrym animatorem, trzeba rozwijać się samemu, poszerzać swoje umiejętności psychologiczne, samoświadomość. Kiedyś była hiperaktywna, rzucała się w wiele inicjatyw na raz. Dziś rozumie, że trzeba wybierać i stawiać granice między swoim życiem a pracą. Inaczej człowiek spali się w działaniu i już nie będzie mógł z siebie dawać.

Dla Magdy siła „ę” tkwi w tym, że nie są nastawieni na rezultat, ale na proces. Dla niej to też się liczy, bo uważa, że animacja społeczna to stworzenie sytuacji sprzyjających, by ludzie rozwijali się w jakimś, pożądanym przez siebie, kierunku.

- Co by było gdybym nie trafiła do „ę” – uśmiecha się Magda – w ogóle nie myślę w tych kategoriach. Tak miało być, że mieliśmy się spotkać. Są dla mnie bardzo ważni, jako inspiracja i wsparcie. A ciepło, które od nich płynie, tworzy charakter tego miejsca. Tam zawsze można przyjść, pogadać. To coś, czego animator czasami bardzo potrzebuje.

 

tekst: Agnieszka Wójcińska

fot. Anna Pelc, fot. strona główna: J.Szablewski

 

zapraszamy do lektury: