SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”

ul. Mokotowska 55 m. 50,
00-542 Warszawa

godziny otwarcia biura: 10:00–17:00, PON.–PT.

TEL:
(22) 224 34 90

FAX:
(22) 627 46 41

E-MAIL:
biuro@e.org.pl

NIP: 529-16-47-110
REGON: 017475000
KRS: 0000084092


Alicja Szulc
koordynatorka projektu
Szkoła SuperBabci i SuperDziadka
alicja.szulc@e.org.pl
 

Zdjęcie dziecka ze słonia

26 października na sobotnich warsztatach Alicja Niemerko, psycholożka, konsultantka rodzinna, już po raz drugi pomagała nam zrozumieć, co dzieje się w umysle małego dziecka, kiedy ogarniają go emocje i jak babcie i dziadkowie, mogą sobie z tym poradzić w sposób najbardziej skuteczny i kształcący zarówno dla nich samych jak i dla dzieci, którymi się opiekują.

Krótko powtórzyliśmy, wiadomości, które zostały w naszych głowach po warsztatach I edycji Szkoły na temat relacji interpersolnalnych. W relacjach między dorosłych i dzieckiem ważne jest stawianie granic oraz zrozumiałe i konsekwentne komunikaty NIE. Świetnie działa zachowanie typu „tak (zgadzamy się z prośbą dziecka), jak tylko…”, a także powtarzanie swojego przemyślanego komunikatu w trybie „zepsutej plyty”. Lepiej mówić o konsekwencjach konkretnych działań dziecka, a nie karach za zrobienie czy niezrobienie.
Po tym krótkim powtórzeniu wywiązała się dyskusja między uczestnikami na temat stopnia trudności we wprowadzaniu nowych umiejętności w relacji babcia/dziadek – wnuki. Okazało się,
że łatwiej jest wprowadzić nowe zachowania w kontakcie z dziećmi niż z innymi dorosłymi.
Z dziećmi staramy się bardziej niż z dorosłymi walczyć ze schematami swoich wypracowanych wcześniej zachowań. Często powtarzającym się pytaniem było odsyłanie dzieci do swojego pokoju, żeby się uspokoiły – czy to jest właściwe i niekrzywdzące zachowanie dorosłego opiekuna.
Prawdą jest, że dziecko w ten sposób uczy się samokontroli i nabiera umiejętności „pozytywnego” przeżywania smutku z powodu odmowy dorosłego jego prośby, ale naszą praktyką powinno być niepozostawianie dziecka samego z emocjami, ale bycie obok i spokojna kontrola sytuacji.

Ciekawe dla uczestników było uświadomienie im, że to my potrzebujemy porządku wokół siebie, dzieci natomiast karmią się chaosem, jest dla nich twórczy, a porządki robią wyłącznie , aby zadowolić swoich opiekunów.

Dużą część warsztatów zajęły rozmowy o emocjach dzieci, który są zawsze pozytywne i nie ma niczego złego w odczuwaniu ich. Dopiero działania, które podejmują dzieci pod wpływem konkretnych emocji podlegają ocenie. Emocje są informatorami, co dzieje się w naszych organizmach. Dotyczy to i nas i naszych wnuków.
Ważne jest, aby emocje szczególnie te trudne przeżyć do końca, żeby wybrzmiały w sercu i duszy. Nie zastępować nowymi przedmiotami, zwierzętami czy osobami, tych, które odeszły. Dopiero po przeżyciu straty podejmować działania.
W podsumowaniu tej części warsztatów prowadząca podkreśliła, żeby nie unikać tematu trudnego, smutnego. Wejść w niego umiejętnie, potowarzyszyć dziecku w jego emocjach, w przeżywaniu go. Ważne są same uczucia, niezależnie czy będą one skierowane na człowieka, zwierzaka czy zabawkę.

W dalszej części warsztatów uczestnicy uczyli się rozpoznawać i nazywać emocje, które towarzyszą różnorodnym komunikatom w wyimaginowanej sytuacji stresowej. Pamiętajmy, że emocje mają cel, ale nie podlegają ocenie. Wszyscy, a dzieci w szczególności potrzebujemy zaakceptowania tego, co czujemy. Dopiero nasze czyny podlegają ocenie innych i naszej własnej.

Instrukcja na ”zdjęcie dziecka ze słonia” (doświadczanie emocji przez dziecko można przyrównać do siedzenia na słoniu, który zaczyna biec”):

1.Słuchamy dziecko uważnie, aby usłyszeć w wypowiadanych słowach (czasem trudnych) – emocje, to co dziecko rzeczywiście chce przekazać;
2.Akceptujemy – empatia pomaga, ale nie załatwia sprawy, często nie rozumiemy emocji dziecka, nie musimy! Na tym etapie koncentrujemy się na zaakceptowaniu. Dzieci potrzebują akceptacji, że czują to, co czują (może nawet w stosunku do najbliższej osoby). Bardzo ważne jest, aby powstrzymać siebie i dziecko przed zaprzeczaniem tej emocji, przed wchodzeniem z dobrymi radami…
Dzieci potrzebuję potwierdzenia, że w nimi jest wszystko w porządku.
3.Nazywamy tę emocję.
4.I na koniec staramy się zamienić pragnienie dziecka w fantazję, trzeba uważać, żeby to była prawdziwa fantazja! Takie przeniesienie na chwilę w niby rzeczywistość pomaga opaść emocjom, wówczas łatwiej sobie z nimi poradzić.

Na zakończenie warsztatów uczestnicy pracowali na konkretnych przykładach trudnych zachowań dzieci. Omawiali z prowadzącą różne sposoby reagowania na takie problemy z wykorzystaniem powyższego schematu – jak najbezpieczniej zdjąć dziecko z galopującego słonia, który symbolizuje burzę emocji!