Międzypokoleniowe inspiracje z Irlandii. Rozmowa z Beatą Tokarz-Kamińską i Magdą Latuch

 

W ramach programu “Archipelag Pokoleń” zespół programów seniorskich Towarzystwa “ę” wybrał się na inspirującą wizytę studyjną do partnera projektu – irlandzkiej organizacji Linking Generations. Przyglądaliśmy się w jaki sposób w Wielkiej Brytanii i Irlandii wyglądają działania międzypokoleniowe. Nasza wizyta jest częścią programu Erasmus, w ramach którego stawiamy sobie cel, aby nasze doświadczenia pracy międzypokoleniowej poddać refleksji, uporządkować i przełożyć na narzędzia edukacyjne.

O wrażeniach po wizycie studyjnej w Belfaście i Bristolu opowiada Beata Tokarz-Kamińska i Magda Latuch.

 

 

Dorota Pabel: Gdzie byliście i co udało Wam się zobaczyć podczas ostatniej wizyty studyjnej?

Beata Tokarz-Kamińska: Odwiedziliśmy Wielką Brytanię i Irlandię Północną. Byliśmy w Bristolu, a później przenieśliśmy się do Belfastu i okolicznych miasteczek. Trafiliśmy tam w okolicy Europejskiego Dnia Solidarności Międzypokoleniowej, który obchodzony jest 29 kwietnia. Irlandczycy dbają, aby wokół tego dnia prowadzić różne działania podnoszące świadomość jak ważne są działania łączące pokolenia na co dzień.

Magda Latuch: Gościła nas organizacja Link Age w Bristolu oraz Linking Generations w Belfaście. Obie organizacje umożliwiły nam bliskie poznanie realizowanych przez nie działań.

Link Age na dzień dobry zaprosiła nas do panelu dyskusyjnego w podgrupach, w którym wzięli udział fundatorzy ich organizacji, urzędnicy, wolontariusze-seniorzy i my. Dyskutowaliśmy na tematy związane z wyzwaniami dotyczącymi działań międzypokoleniowych, dzieliliśmy się doświadczeniem. Inspiracją do dyskusji była wystawa znajdująca się w sali gdzie organizowany był panel: na środku zaaranżowano stereotypowy salon seniora: fotel przez telewizorem, obok kapcie i program telewizyjny. Celem działania Link Age jest walka z izolacją osób starszych, pomoc w wyjściu z samotności i reintegracja społeczna.

Organizację Linking Generations odwiedziliśmy w czasie kumulacji najważniejszych wydarzeń: obchodów Dnia Solidarności Międzypokoleniowej organizowanych przez 33 międzypokoleniowe grupy inicjatywne, które otrzymały od LG wsparcie finansowe. Za te środki każda z grup zorganizowała 29 kwietnia wydarzenie, które łączyło w działaniu różne pokolenia. Mieliśmy szczęście odwiedzić kilka z nich: międzypokoleniowe warsztaty gry na bębnach, grę w bingo i potańcówkę, zbiórkę środków finansowych dla Sudanu czy celebrację funkcjonowania grupy wolontariuszy „Good morning call”. Każda z wizyt była inspiracją do rozmów z wolontariuszami i pracownikami lokalnych instytucji, które chętnie dzieliły się z nami swoimi historiami.

 

Które z nich zrobiło na Was największe wrażenie?

M.L: Największe wrażenie zrobiły na mnie relacje jakie posiadają animatorzy w Bristolu i w Belfaście z lokalnymi poradniami medycznymi i lekarzami. Wielu  lekarzy, na co dzień, diagnozuje osoby potrzebujące pomocy w wyjściu z izolacji społecznej i kieruje je do animatorów społecznych odpowiadających za poszczególne projekty czy programy wsparcia. Jest to praktyka, której brakuje w Polsce, a która w tam działania na poziomie systemowym.

B.T: Ciekawe były także działania prozdrowotne adresowane do osób starszych chorych na raka czy przygotowujących się do operacji, dłuższego pobytu w szpitalu. Link Age, we współpracy z partnerskimi organizacjami, dociera do takich osób i motywuje je do zadbania o kondycję, organizuje spacery, ćwiczenia, aby po dłuższym leczeniu, łatwiej było im wrócić do zdrowia.

M.L:Wrażenie zrobiło na mnie też również działanie realizowane przez Link Age, które polega na realizacji warsztatów rzemieślniczych dla seniorów i młodych więźniów z zakładów karnych, które wnoszą w życie uczestników realne pozytywne zmiany.

B.T: Dla mnie najbardziej inspirująca była wizyta w Bristolu w Link Age, która w bardzo kompleksowy sposób zajmuje się problemem samotności osób starszych. To co było dla mnie bardzo ciekawe to to, że udało im się stworzyć mocne partnerstwo, w skład którego wchodzi samorząd lokalny, biznes, uniwersytet i inne organizacje. Widać, że wszyscy widzą, jak wielkie jest to wyzwanie i że potrzeba nowatorskich rozwiązań, które wymagają inwestycji. O samotności osób starszych mówią w swoich kampaniach bardzo obrazowo, przedstawiając liczby, które zapadają w pamięć. Powołują się na badania, które potwierdzają, że samotność prowadzi do konkretnych problemów zdrowotnych, porównywalnych do sytuacji palenia każdego dnia 15 papierosów –wzmacnia ryzyko demencji, chorób układu krażenia i depresji. Model, który rozwijają – befriending, polega na szeroko rozumianym towarzyszeniu, odwiedzinach wolontariuszy. Działanie rozpracowane jest dzielnicowo. W każdej dzielnicy działa lokalny animator tworzący ofertę zajęć i aktywności dla osób starszych. Wolontariusze zachęcają osoby samotne do większego zaangażowania społecznego, starają się zbudować relacje między nimi a społecznością lokalną. Co ciekawe, przebija w tym myślenie w duchu design thinking, wszyscy nam mówili “nie proponuj” – słuchaj, przyglądaj się. Dzięki temu stwarzają przestrzeń, w której to odbiorcy ich działań tworzą skierowaną dla siebie ofertę. Inicjują sytuacje luźnych rozmów, siadają i przy kawie wsłuchują się w potrzeby ludzi, po pewnym czasie to osoby starsze zaczynają zgłaszać własne pomysły. Oddolna perspektywa tworzenia oferty dla osób starszych była mocno podkreślana.

 

Czy zauważyłyście różnice w podejściu do tematu międzypokoleniowości?

B.T: Na pewno w Irlandii Północnej nasz partner pracuje w inny sposób, to znaczy postrzegają swoją rolę jako moderatora spotkań międzypokoleniowych. Ich praca idzie w kierunku otwierania różnych instytucji jak szkoły czy domy opieki na przedstawicieli innego pokolenia. Linking Generations nie opowiada się po żadnej ze stron, nie pracuje w wiekszym stopniu z młodymi lub starszymi, jak my w “ę”, gdzie w pogłębiony sposób koncentrujemy się na wsparciu aktywności osób starszych. Linking Generations stawia na dostrzeganie potrzeb i zasobów po obu stronach, uruchamia obie grupy i wspiera współpracę. Inicjują pierwsze spotkanie, prowadzą warsztaty dla dzieciaków o stereotypach, a z seniorami pracują na oczekiwaniach, później wypracowują wizję dalszej współpracy. Wspierają też kadrę tych instytucji, po to aby same kontynuowały międzypokoleniowe działania.

Dla nich, inwestowanie w działania międzypokoleniowe to też inwestowanie  w poczucie bezpieczeństwa całej społeczności lokalnej. Co ciekawe na wielu spotkaniach, które wizytowaliśmy byli przedstawiciele lokalnej policji, jako ważni partnerzy międzypokoleniowych działań. Sam fakt że ludzie starsi znają młodzież przekłada się na poczucie, że jestem zakorzeniony w swojej społeczności, nie tylko znam rówieśników ale i dzieci sąsiadów, które mimo, że przykładowo- mają kolczyk w nosie, to nie są to osoby których powinnam się obawiać. Jest to zgodne z północnoirlandzkim podejściem age friendly rozwijania społeczności przyjaznych dla osób w każdym wieku.

M.L: Widać różnicę na poziomie systemowym. W Irlandii temat międzypokoleniowości wgryzł się w strategię działań nie tylko organizacji pozarządowych, ale także samorządów lokalnych i ośrodków zdrowia. Potrzeba działań społecznych wspierających kontakt międzypokoleniowy jest bardzo rozpowszechniona. Istnieje wiele organizacji i instytucji, których fundatorami i sponsorami są osoby prywatne (często emeryci), którzy część swojego majątku przeznaczają na działalność statutową organizacji działających na rzecz międzypokoleniowości i wspierania programów walczących z izolacją osób starszych.

 

Czy któreś z zaobserwowanych praktyk zamierzacie włączyć do swoich działań?

B.T-K: Chciałabym, aby oprócz pogłębionej ścieżki programowej, którą mamy w “Seniorach w akcji” gdzie inwestujemy w inkubacje i rozwój 35 projektów międzypokoleniowych zainicjować uruchamianie sytuacji spotkaniowych. Być może przy pomocy mniejszych grantów można by zachęcić instytucje, chcące działać międzypokoleniowo, do zrobienia bardzo prostych rzeczy. W Belfaście, kiedy odwiedzaliśmy finały działań, nieraz bardzo krótkich, trwających dwa miesiące to widzieliśmy, jak wiele to dało uczestnikom. Chodzi o to, aby zachęcić do pierwszych spotkań, przełamać opory po stronie młodszych i starszych, spotkać ze sobą różne pokolenia. To było bardzo inspirujące zobaczyć, jak oni  celebrują drobne sukcesy, widząc, że jest to pierwszy krok do kolejnych działań, stałej współpracy.

 

fot. Maria Adamiec