Nie uczymy robić zdjęć

Czułe, cierpliwe oko. Fotografia społecznie zaangażowana. Autorski pomysł. Filtrowanie rzeczywistości. O „Migawkach – spotkaniach z fotografią” opowiada koordynator projektu i fotograf Krzysztof Pacholak.

Alicja Grzywalska: Po co uruchomiliście Migawki?

Krzysztof Pacholak: Kiedy kilka lat temu z Agnieszką Pajączkowską ruszaliśmy z pierwszą edycją „Migawek” nie było w Warszawie warsztatów dla początkujących i poszukujących fotografów. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń do spotkania dla ludzi, którzy pasjonują się fotografią społecznie zaangażowaną, reportażową czy humanistyczną. Nie chcieliśmy robić kursu konkurującego z ofertą szkół fotograficznych. Nasz projekt wyróżnia to, że nie uczymy robić zdjęć. Uczymy raczej obserwować i komentować rzeczywistość w sposób fotograficzny.

Kim jest w takim razie wymarzony uczestnik?

K.P.: Osobą, która ma oko do tego, co dzieje się dookoła. Interesują ją sprawy społeczne. Ma chęć opowiedzieć coś ważnego od siebie, przefiltrować rzeczywistość przez swój autorski punkt widzenia. Po czterech edycjach Migawek nasz apetyt wzrósł jeszcze bardziej. Coraz śmielej zapraszamy i szukamy ludzi, którzy mają ambicję i odwagę zmierzyć się z realizacją własnego projektu fotograficznego.

Ważniejszy jest dobry warsztat – bo technicznych spraw nie omawiacie – czy jednak wrażliwość?

K.P.: Wrażliwość pozostaje najistotniejszym kryterium. Pomysł na projekt i motywacja są traktowane priorytetowo. Portfolio jest mile widziane, ale nie jest najważniejszą rzeczą, którą oceniamy w zgłoszeniu. W tym roku zapraszamy do skorzystania z formularza online. Postęp nie omija żadnego elementu naszego projektu [śmiech].

Jakie zmiany w formule projektu wprowadziliście? Co podpowiada Wam doświadczenie i intuicja?

K.P.: Ponieważ ostatnia zbiorowa wystawa powarsztatowa zaskoczyła nas swoją świeżością i dojrzałością artystyczną, chcielibyśmy w tym roku zaproponować uczestnikom autorskie mini wystawy. W ten sposób stworzymy format czerpiący z doświadczeń naszych Fotoprezentacji i zaprzyjaźnionego Show Off’a organizowanego w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie.

Będą otwarte spotkania, masterclassy i przeglądy portfolio?

K.P.: Jasne. Te elementy sprawdziły się bardzo dobrze i nie zamierzamy z nich rezygnować. Migawki to nie tylko grupa warsztatowiczów – to znacznie szersze i zaangażowane fotograficznie środowisko. Na otwarte spotkania, przeglądy i wystawę przychodziło zawsze kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset osób. Podczas Migawek zadziały się naprawdę wartościowe rzeczy. Zaprzyjaźniliśmy się z kolektywem Sputnik Photos, który w ramach jednego z naszych spotkań zrobił premierę swojego albumu o Islandii, jako tutorzy projektów pomagali nam m.in.: Adam Pańczuk i Janek Brykczyński, Jerzy Nogal i Adam Mazur. W zeszłym roku w ramach akcji lata z „ę” zrobiliśmy cały cykl spotkań wokół fotografii pod patronatem Miesiąca Fotografii w Krakowie. Jednym z naszych ostatnich gości był Janek Dziaczkowski. Jest więc co wspominać.

Na czym zależy Ci najbardziej podczas realizacji tegorocznej edycji?

K.P.: Chciałbym jeszcze bardziej skupić się na wspieraniu uczestników w pracy nad ich własnymi pomysłami. Z większą śmiałością będę zapraszał na konsultację i korekty. Chcę iść w głąb, pokazać, że w naszych uczestnikach drzemie naprawdę fajny potencjał – w każdym osobno i w całej grupie.

A największy sukces Migawek do tej pory?

K.P.: Jako opiekun i animator tego projektu bardzo doceniłem, kiedy uczestnicy ostatniej edycji zaangażowali się mocno w realizację wspólnej wystawy. To rzeczywiście była praca grupowa. Nikt nie musiał nikogo do niczego przekonywać, namawiać. Moja motywacja do działania szła od grupy. To bardzo przyjemna sytuacja. Fajnie, jak między ludźmi tworzą się takie połączenia. Razem udało nam się zrobić naprawdę wartościową rzecz.

Nabór do projektu potrwa do 31 maja 2012 r. Więcej informacji na migawki-animatornia.blogspot.com